Filipiny wycieczki

By | 27 maja 2012

Moja wspaniała rodzinka składa się z trójki dorastających dzieci i nas rodziców. Nasze szkraby mają taki temperament, że tylko posiłki przy stole są ich wstanie zatrzymać na chwilę. Aha zapomniałam jeszcze gdy śpią. Wcześniej na urlopie bywaliśmy w okolicach domu, ale teraz kiedy dzieciaki podchowane uznaliśmy, że pojedziemy gdzieś dalej. Zaplanowaliśmy fantastyczne wakacje. Turkusowa przejrzysta woda, palmy, luksusowe hotele, rafy koralowe i wszechobecna dzika przyroda, to widok, który czekał na nas po zejściu na ląd. Postanowiliśmy, że tego lata weźmiemy kurs nurkowania, ponieważ wokół wyspy był atol. Zachwycające, swoją pięknością i barwami rafy koralowe można było podziwiać wypływając łodzią, która miała przeźroczyste dno. Miejsce, gdzie rafa najlepiej ukazywała swoje uroki było trochę oddalone od naszej plaży. Wyjazdy do przystani, skąd płynęliśmy w miejsce nurkowania, były 2 razy w ciągu dnia. Przed pierwszym nurkowaniem trochę bałam się. Instruktor dał nam kilka niezbędnych rad i daliśmy nura, dość szybko zapomnieliśmy o strachu urzeczeni pięknem rafy. Po takich emocjach musieliśmy się wyciszyć. Wypoczynek zaplanowaliśmy na plaży, trochę zażywaliśmy kąpieli w oceanie. Woda była ciepła, a fale przyjemnie muskały nasze nagrzane słońcem ciała. Następnego dnia mieliśmy do wyboru 2 Borneo wycieczki, jedną w plener, a drugą w miasto, ponieważ wczorajszy dzień spędziliśmy korzystając z uroków natury, zdecydowaliśmy się na Wenezuela zwiedzanie. Opiekunka wycieczki poprosiła nas, żeby każdy zabrał ze sobą bilety. Niezmiernie zdziwił nas ten fakt, ale szybko okazało się, że dzięki temu mogliśmy nabyć tanie bilety do muzeum. Potem przeciskając się wąskimi uliczkami miasta doszliśmy na miejscowy targ. Bajecznie kolorowy pełen orientalnych pamiątek. Właściciele straganów uprzejmie zapraszali nas do swoich straganów, później kazało się, że ich doskonały kunszt sprzedaży sprawił, iż każdy z uczestników kupił coś dla siebie. Zazwyczaj w taki ciekawy sposób mijał nam czas i nim się obejrzeliśmy, okazało się, że pora wracać. Szkoda, ale cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy.